XIX wiek w centrum Warszawy

Przez parę lat mialam swoje małe kameralne studio w bloku na Ursynowie.

Miejsce, ktore na początku przypominało swoją wtmsoferą wieś (autentycznie) zaczęło robić się modne. Ulica Nowoursyowska zamieniła się w deptak. A atmosfera swojskości gdzieś uleciała.

Wewnętrzeni poczulam, że nie jest to miejsce dla mnie. Nie chcialam dopuścić tej myśli, że muszę szukać nowego miejsca. Sąsiedzi, tereney spacerowe dla psa, poczucie bezpieczeństwa. I to nic, że z miasta było tu daleko jak nie wiem co.

W koncu podjęłam ten krok. Mmieszkanie poszło na rynek a ja zaczęląm szukać nowego miejsca dla swojego studia.

Nie brałam pod uwagę Bródna. Wydawało mi się to tak daleko. No tak - z Ursynowa wszędzie bylo daleko. A już prawa strona Wisły to inny kraj.

Pierwszy raz usiadłam i wrzucilam moje oczekiwania. I wyszedl stary dom na Bródnie. Zostawialm.

Po paru miesiącach wrócilam do tematu. I znowu ten sam dom. "To już nie może być przypadek" pomyślałam. Umowilam się z pośrednikiem. Pojechałam. Popatrzyłam na wnętrze przez wielkei okan. I mimi, że był to luty zobaczylam światło.

Zrozumiałam czego mi brakowało w poprzednim miejscu. Światła.

I mimo, że remont to było piekło to nie żałuję decyzji. Uważam, że każdy ma jakieś miejsce na tę chwilę. Osobiście potrzebuję tworzyć rękoma. Tę możliwość daje mi ogród. Realizowanie wizji miejsca. Wiem, że nie jestem osobą, którą zadawala stan jaki jest. Potrzebuję możliwości kreacji i realizacji marzeń.

Cel do którego powoli acz systematycznie dążymy daję nam siłę i radość. Ten czas oczekiwania. To właśnie trzymało mnie przy zdrowych zmysłach podczas remontu. Widzialam siebie po nim. Choć jeszcze daleko do końca to studio fajnie się sprawdza w tym miejscu. Daje mi więcej możliwości rozwoju.

Otoczenie nie jest najpiękniejsze ale bardzo historyczne. Będę Was po nim oprowadzać. Jest to miejsce magiczne.