Fotografować czy nie fotografować

Moje wipsy są często inspirowane rozmowami jakie przeprowadzam.
A jest ich coraz więcej od momentu kiedy zaczęłam aktywnie promować mój autorsk program uczenia podstaw fotografii. Bo w tym się specjalizuję (zainteresowanych zapraszam na www.programw.pl).

Ostatnio usłyszałam ciekawą opinię.

Zdjecia nie muszą być dobrej jakości. Nałoży się filtry i będzie super.

Czyżby?

Może udaje się niektórym ratować zdjęcia filtrami.

Ja jestem jednak ze starej szkoły, która mówi, że zdjęcie musi być zrobione od razu dobrze.

Kiedy wykonuję dobre techniczne zdjęcia, dobrze skadrowane.
Kiedy podczas fotografowania wiem co chcę osiągnąć.
Kiedy fotografując nie mówię sobie - jakoś to się poprawi w Photoshopie. A jeśli zakładam usunięcie tego czy owego w programie widzę tę potrzebę podczas fotografowania.
Wszystkie te aspekty oszczędzają czas i rozczarowanie.

Do tego dochodzi jeszcze inny aspekt pracy fotografa architektury.

Spotykamy się z rzeczywistością, na którą nie mamy wpływu.  I co wtedy? Czy odpuścić ujęcie?

Czy dla dobra projektu, klienta i własnej satysfakcji pochylamy się nad nim.

Fotogafujemy budynek z najgorszej strony ale jakże ważnej.
I podczas sesji już wiemy ile pracy będzie nas kosztować doprowadzenie tego zdjęcia do stanu, który pokaże to co będzie w przyszłości.

Takie sytuacje spotykam co jakiś czas.
Aby nie być gołosłowna. Popatrzcie na jeden z najcięższych przykaładów.
Musiłam praktycznie odbudować oblrzymią część przestrzeni.

Ale to ujęcie dal portfolio bylo bardzo ważne i nie mogłam go opuścić.

Wiedzialam o tym podczas wykonywania tego zdjęcia. Przygotowałam się na tę okoliczność.

A oto i on. Kadr z sesji jaką wykonałam parę lat temu dla BI-Polska.

Tak było

PO

Chcesz otrzymywać następne wpisy bezpośrednio na Twoją skrzynkę mailową?

Zapisz się na newslettera.

Newsletter