Czego można się nauczyć opowiadając o parku

Korona zagarnęła przestrzeń publiczną. I wiadomość o śmierci Pana Krzysztofa Pendereckiego okazała się tylko wzmianką.

Jakoś tak się porobiło, że odchodzą geniusze. I łapię się na tym ,że się zastanawiam nad tym kto wejdzie na ich miejsce.

Dużo można się nauczyć słuchając wywiadów z Panem Krzysztofem Pendereckim.
Ale nie chcę się dzisiaj skupiać na jego muzyce. A jest ona bardzo poruszająca.

Zaitrygowało mnie miejsce, w którym żył i tworzył. Lusławice. A jeszcze bardziej park, który stwrzył. od 1974. Na bazie starodrzewu stworzyl arboreum. Można w nim znaleźć 1700 gatunków drzew i krzewów.
Niektóre drzew przemycał w latach gdy nie można bylo przywozić roślin z zagranicy.

Lusłąwice okazały się miejscem, w ktorym żył, ładował baterie i tworzył.
Jak mowił, zawarł pakt z naturą o szczęśliwości. Drzewa pomagały mu tworzyć. Nazywał je dobrymi duchami.

Skrzętnie planował park tak jak swoją muzykę. Tu nie ma miejsca na improwizację. Sam powiedział, że trzeba wiedzieć jak park będzie wyglądać za 50 lat a nie za dwa. Improwizacja jest w lesie a nie w parku. Tak samo nie oddawał do improwizacji swojej muzyki. Wiedział jaki efekt chce osiągnąć i pracował nad nim z muzykami.

Podziwiam wielką konsekwencję w toworzeniu miejsca w którym żył.
Z jego wypowiedzi wnioskuję, że tak bylo też w życiu i podjeściu do procesu tworzenia. Sam z resztą powiedział, że proces twórczy to walka z samym sobą.
Nie czekał na wenę ale codziennie siadał do stołu i pracował.

Zaciekawił mnie labirynt, który powstał w parku. Okazuje się, że ma on swoje znaczenie. Jest symbolem drogi twórczej, która jest szukaniem a nie przemierzaniem prostą drogą.

Jeśli macie godzinkę, to polecam film, do którego link zamieszczam poniżej. Wiele się nauczyłam słuchając i oglądając.

https://www.cda.pl/video/1303095a4

Zamieszczam kilka fotografii z parku autorstwa Marka Beblota (interent)