Oblicze jednego zakładu optycznego

Przez lata żyłam w przekonaniu, że oczy się nie starzeją. Przynajmniej nie moje. Dbałam o nie. Nie siedziałam przy komputerze więcej niż powinnam. A jednak. 2016 okazał się rokiem, w którym doświadczyłam, że dbamy o oczy dbając o siebie pod każdym względem.
Takie holistyczne podejście.
Ale to jest prawda.
Nie jesteśmy zlepkiem organów. Jesteśmy kimś więcej. Na ciało ma wpływ to jak siebie traktujemy w sferze emocjonalnej i duchowej.

I tak dołączyłam do rzeszy okularników na własne nieświadome życzenie.

Agnieszka Kuza wysłała mnie do Puław a raczej do okularnikowego raju. Właśnie w tym mieście został zrealizowany jeden z wielu jej projektów salonów optycznych.
Salon składa się z dwóch części.
W bardzo dobrze doświetlonej pierwszej strefie można buszować między otaczającymi ją ścianami. Pełnią one funkcję ekspozycji. Szczególnie podobało mi się, że zamiast małych lusterek pokazujących tylko twarz zostały zastosowane duże lustra. Widzimy w nich praktycznei całą postać.
Nic tylko przymierzać i próbować.

Gradka jednak czeka na tych, którzy pójdą dalej. Przez czarny mini tunel przechodzimy do przestrzeni, która otacza nas ciszą i spokojem. Dżungla na ścianie i naturalne rośliny koją nasz wzrok. Strefa ta służy diagnostyce i leczeniu.

Przyznam się Wam, że pierwszy raz widzialąm pomieszczenie do służące do terapii wzroku.

Sama uczę się żonglować aby pracować nad koordynacją wzrokowo-ruchową a przy okazji dać mózgowi trochę pozytywnych bodźców. Ale nigdy się nie spotkałam aby przy gabinecie optometrystycznym znjadował się pokój do ćwiczeń.

Ja tu gadu gady a powinnam Was zaprosić na spacer po salonie. Tym samym to czynię.

Projekt: Art and ArchitecturePracowania Projektowa Agnieszka Kuza